Niby wszystko dobrze, a wszystko po staremu... Do niczego się nie spieszę. Zaakceptowałam sytuację. Chyba tylko dlatego, ze Go kocham... Nikt mi nie każe już wychodzić za mąż... I w ogóle wychodzić za mąż... Nie wiem czy będziemy kiedykolwiek w stanie się "zharmonizować". Nie chcę żyć tak jak inni. Może tylko w Bogu widzę miłość mojego życia? Tak bardzo zmierzam ku Niemu mimo licznych błądzeń... Niczego nie kończę, bo Go kocham, ale kiedyś to nastąpi... i to nie z mojej strony. Sam zrozumie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz