Jestem nie do zdarcia! Nie poddaję się, ale nie walczę, bo mam inną metodę.
Metoda, która nazywa się "Niemetodą". Żyję z przekonaniem - co będzie to będzie (nie chodzi tu o bierność życiową, bo nadal jestem aktywna), jednakże staram się nie martwić, nie zaprzątać sobie myśli obawami i lękami (choć to cholernie trudne), ale jak się wyrwiesz choć na chwilę z więzienia swych myśli czujesz co to prawdziwa wolność. Ludzie próbują się wyzwalać alkoholem, narkotykami, jedzeniem.
A czasem wystarczy po prostu się zachwycić, zapomnieć się w tańcu, w śmiechu. Dlatego ludzie tak bardzo lubią telewizję. Lecz jak wszystko w naszym dwoistym świecie wszystko ma dwie strony również telewizja ma dużo minusów (bo także napędza niepotrzebne myśli).
Dziwny jest ten świat- jak śpiewał Niemen. Dla wszystkich, którzy czują w swych sercach Miłość jest to oczywiste, że świat w którym żyjemy jest nie halo. Pozwala się na zadawanie bólu, w ogóle ludzie mają bardzo mało empatii wobec innych. Nie zastanawiają się nad tym co ważne. Gdzie ich sumienia?- wielu wówczas pyta. Mają je, ale jak to Lem pisywał: Sumienie mam czyste nieużywane. Nie nam oceniać tych ludzi, lecz czyny bez wątpienia określać winniśmy- i to nie jako złe czy dobre, tylko te które zadają ból i te które przynoszą ukojenie, miłość i radość.
Świat nie dzieli się na ludzi dobrych i złych a na tych co wybrali dobro bądź zło. I tych co wybrali zło, bo nie widzieli że mogą wybrać dobro, bo inni im przeszkodzili bądź nie pomogli, bo sami tak chcieli.
Wszelkie osądy ludzi do niczego tak naprawdę nie prowadzą. Bo co z tego, że przyczepimy komuś etykietę zły czy dobry? Zmieni coś to w naszym życiu? Zmieni to coś w życiu tych ludzi? Doprowadzi to do tego, że ten człowiek już na zawsze będzie skazany na zło. A my będziemy się bawić w sędziów mimo, że tak naprawdę nie wiemy co by się stało z nami, gdybyśmy znaleźli się w takiej a nie innej sytuacji.
Wracając do tego o czym zaczęłam moje dzisiejsze rozważania. "Niemetoda" to metoda, w której nie robię nic oprócz pogodzenia się z tym co mnie w życiu spotyka. Wyciągam wnioski. Uczę się. Traktuje bowiem życie jak wielką lekcję. Mało piszę o swoich "problemach", bo wiem że tak naprawdę ich nie mam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz